O autorze
Polski ekonomista, polityk i przedsiębiorca, Senator VI i VII kadencji(2005-2011).
Przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej. Twórca i akcjonariusz największej w Polsce firmy HR Work Service SA. Notowanej na GPW. Laureat licznych nagród biznesowych Przedsiębiorca Roku, Lider Przedsiębiorczości, Teraz Polska. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, oraz Georgetown University i IESE Business School. Vice Prezydent Pracodawców RP, członek międzynarodowej grupy New Leaders of Tomorrow. Żonaty, ma dwóch synów.

PARTIA SP. Z O.O.

Cokolwiek politycy powiedzą nam na temat finansowania partii będzie podyktowane albo brakiem wiedzy z zakresu ekonomii, albo standardowym politycznym dbaniem o własny wąsko pojęty interes. Zasady obowiązujące w Polsce są długoterminowo największym zagrożeniem polskiej demokracji,a zmiana prawa w tym zakresie jest nie tylko potrzebna, jest wręcz obowiązkowa. W przeciwnym razie grozi nam monopol władzy partyjnych emerytów, mających kontrolę nad ogromną kasą finansowaną z budżetu państwa.

Donald Tusk zaskoczył mnie swoją propozycją zmiany systemu finansowania partii politycznych, byłem przekonany, że żaden z funkcjonujących szefów partii nie ruszy tego tematu przez kilka kolejnych lat. Oczywiście jego zachowanie może być podyktowane pewnością, że „koledzy” politycy nie zawiodą i absolutnie żaden projekt, który normalizowałby te zasady nie znajdzie poparcia w polskim parlamencie. Politycznie premierowi było również na rękę odcięcie się od ujawnionych w mediach wydatków partyjnych często nie mających nic wspólnego z pracą poszczególnych partii na rzecz dobra publicznego. Niemniej jednak rozpoczęto bardzo poważną dyskusję na temat jednego z głównych zagrożeń polskiego systemu demokratycznego.



Jakiś czas temu zdecydowałem się na nie komentowanie polityki. W tym przypadku zrobię jednak wyjątek z uwagi na istotność sprawy. Finansowania partii politycznych to miejsce, gdzie ekonomia przecina się z polityka. Finanse partii w dzisiejszym wydaniu wyglądają jak finanse spółek w latach 90. Mimo pozornie pełnej jawności nikt nie wie na co, dlaczego i z czyjej decyzji wydawane są środki publiczne. Jeżeli uświadomimy sobie skalę około 100 mln PLN rocznie, która pojawia się na rachunkach wszystkich ugrupowań zdajemy sobie sprawę, że w zakresie finansowania partie polityczne przypominają bardziej spółki z ograniczoną odpowiedzialnością niż podmioty dobra publicznego.
Jaka jest charakterystyka typowej spółki z.o.o ? Szef jest jej właścicielem, ma prawo podejmować wszystkie decyzje bez konieczności tłumaczenia się komukolwiek, może wyrzucać swoich pracowników, a odwołanie od jego decyzji jest fizycznie niemożliwe. Władza jest autorytarna, nikt nie zapyta szefa na co wydaje pieniądze firmy, nawet jeżeli robi to w sposób nieprzemyślany czy szkodliwy na reszty. Czy nie przypomina wam to czegoś?
Czy zadaliście sobie pytania dlaczego w Polsce tak rzadko mamy do czynienia ze zmianą lidera partii politycznej (właściwie tylko raz miało to miejsce w PSL), a partie polityczne raczej toną w całości, niż potrafią zmienić swojego przewodniczącego? Odpowiedź kryje się w systemie finansowania i ustawie o partiach politycznych.
Paradoksalnie największą demokracją mogły się cieszyć partie zakładane w latach 90 , ich statuty nie dawały tak wielkiej swobody liderom i zarządom poszczególnych ugrupowań . Obowiązujący dziś system polityczny jest czystym monopolem władzy liderów ugrupowań finansowanym przez środki budżetowe. Partie nie są instytucjami dobra publicznego, nie każdy kto chce może się do nich zapisać, o tym czy Kowalski może być aktywnym politykiem decyduje wąska grupa ludzi. Jednym słowem o kandydowaniu Kowalskiego decydują ludzie, dla których jest konkurentem. Oczywiście zabawny argument w rodzaju: „Kowalski może założyć własną partię” często pada. Jest tylko jedno pytanie, jak ma to zrobić skoro po drugiej stronie konkuruje z oligopolem politycznym finansowanych przez budżet państwa?
Tu wkraczamy w ekonomię, z jednej strony mamy uprzywilejowany finansowo i prawnie oligopol, z drugiej ograniczone prawie do zera możliwości finansowania nowych pomysłów. Z tego powodu wszelkie nowe inicjatywy polityczne kończą się porażką, a w partiach posłuszeństwo i dyscyplina sięgają zenitu. Posłowie wiedzą, że odejść mogą tylko w niebyt. To tak jakby w wyścigu przesiąść się z samochodu sportowego na wóz z końmi.
Jak działają dzisiejsze finanse partii ? Ogromna gotówka płynąca z budżetu i dodatkowo (czego prawie nikt nie widzi)od parlamentarzystów. To kolejne ładnie ukryte źródło finansowania. Partie polityczne dostają bowiem zwrot za kampanie wyborcze poza roczną dotacją. Skąd się biorą środki na typową kampanię? W prawie 70 % ze składek kandydatów wpłacanych przez nich samych, ich rodziny, sponsorów itd. Po wygranych wyborach to jednak nie kandydat dostaje zwrot kosztów, a partia.
Tu wkraczamy w kolejny dramatyczny proceder finansowania partii i zakłamanie z jakim politycy szafują argumentem finansowania aktywności partii przez biznes. Kiedy słyszę kolejny raz , że w przypadku zmiany finansowania partii politycznych politycy zawisną „na klamce” biznesu „nóż w kieszeni” mi się otwiera. Zadajmy sobie pytanie ile w Polsce jest osób, które wpłacają na partie polityczną z miłości do tej partii kwoty powyżej 5000 PLN. Jestem w stanie stwierdzić, że większość tych wpłat(każda partia ma ich bardzo dużo) to wpłaty biznesu. Właścicieli firm, zarządzających, szefów public affairs. Oczywiście to są osoby prywatne, tak można powiedzieć, ale ich wpłaty z reguły nie są zupełnie bezinteresowne. Kłopot w tym, że nazwisko nic nie mówi, a nazwa firmy wiele. Dziś obowiązujący system zupełnie zasypał transparentność finansowania przez biznes. Poza partyjną wierchuszką, która korzysta z pieniędzy budżetowych do finansowania swoich prywatnych kampanii reszta, pewnie z 95 % parlamentarzystów, jest skazana na szukanie rozwiązań "biznesowych" w tym zakresie. Jestem ciekawy, który z parlamentarzystów finansowanych przez firmę podjąłby się obrony jej interesów w sejmie? Został by natychmiast rozszarpany przez media. Dziś o takich sytuacjach ze względu na brak transparentności nie wiemy nic.

Z kampaniami wyborczymi wiąże się kolejna dewiacja systemu finansowania partii o dumnej nazwie limit wydatków w kampanii wyborczej. Osoby startujące w wyborach dostają osobisty limit na prowadzenie kampanii . Problem w tym , że nie ma możliwości w większości przypadków przeprowadzić kampanii wyborczej za środki proponowane kandydatom. Największe limity otrzymują liderzy list, ale nawet oni najczęściej łamią i przekraczają je znacznie. Obserwowałem niejedną kampanię wyborczą i każda partia ewidentnie przekraczała w swoich działaniach limity wydatków. Z czego były te przekroczenia finansowane nigdy się w dzisiejszym systemie nie dowiemy. Limity są podyktowane wielkością refundowania kampanii. Gdyby zwiększyć limity, konieczne byłoby zwiększenie dotacji,a na to nikt się nie zgodzi. Dlaczego więc blokuje się transparentne finansowanie z ograniczeniem w refundacji?
Nie chcę nawet myśleć , czego partie polityczne uczą swoich młodych adeptów, którzy z reguły trafiają na dalsze miejsca na listach z limitem na poziomie 500 PLN i informacją radź sobie w kampanii. Partie uczą ich grzechu pierworodnego polskiej polityki, jak nie oszukasz, nie zakombinujesz, nie zostaniesz radnym czy posłem. Za 500 PLN nie można zrobić zwycięskiej kampanii wyborczej jeżeli dopiero rozpoczyna się karierę polityczną , partie wypychają młodych ludzi w oszustwo w imię konserwacji systemu.
Dlaczego konserwacja systemu jest tak ważna dla partyjnych bossów ? Dlaczego pierwszy raz o dłuższego czasu podziwiam premiera za chęć zmiany? Leszek Miller, Jarosław Kaczyński, Janusz Palikot , Donald Tusk , Janusz Piechociński dysponują kwotą 100 mln rocznie na konserwację swojej władzy. Nad tą astronomiczną kwotą 100 mln , nikt nie sprawuje kontroli., Szef partii wraz z najbliższym otoczeniem wykorzystują ją zgodnie ze swoją wolą. Każdy kto spróbuje się w partii zbuntować "wylatuje". Jedynie Waldemar Pawlak pozwolił sobie na demokracje. Leszek Miller szybko wyciągnął z tego wniosek wyrzucając z partii Ryszarda Kalisza. Czy nie przypomina to opisu spółki z o.o.? Paru udziałowców, ogromne pieniądze, roczny zysk netto idący w miliony i pełna władza na ludźmi i pieniędzmi. Za tak ogromne środki można zbudować maszynę, która dowolnie utrzyma lojalność w oparciu o struktury administracyjne . Dla zabawnego ćwiczenia intelektualnego można sobie wyobrazić partie, w której grupa trzymająca władzę wyrzuca wszystkich niepokornych i mając 100 mln na rachunku żyje sobie całkiem nieźle nawet nie uczestnicząc w życiu politycznym. Podobnie jak dziś partia Pawła Piskorskiego SD, której liderzy przez wiele lat żyli z nieruchomości . Odsetki od 100 mln to rocznie 6 mln przy bezpiecznym inwestowaniu. Te ogromne środki kuszą liderów partii to pozostania na zawsze.
Polska za lat 20… Mocno już zawansowani wiekiem liderzy mogą nadal pozostać w grze, to dla nich znacznie bezpieczniejsza emerytura niż ta oferowana przez ZUS, a OFE już od dawna zlikwidowane. Walka ciągle na te same argumenty, te same partie w parlamencie, te same twarze. Jeżeli chcemy uniknąć tego scenariusza, system finansowania musi się zmienić.
Pieniądze powinny iść za partią tak jak za organizacją pożytku publicznego. Finansowanie powinno być demokratyczne i zmieniać się co roku, nie raz na 4 lata. Każdy obywatel razem ze sprawozdaniem PIT powinien decydować komu daje pieniądze, a te o których ludzie nie zdecydują zostają rozdzielone parytetem wg poparcia z ostatnich wyborów.
To jednocześnie ureguluje system polityczny. Za błędy w rządzeniu politycy zapłacą natychmiast zmniejszonym finansowaniem. Budżety partii muszą być kontrolowane w inny sposób , przypisane do celów i programów, a nie decyzji indywidualnych zarządów partii. Finansowanie przez biznes musi być transparentne i dostępne dla każdej nawet nowo powstającej inicjatywy. Wpłaty osobiste nie mogą być sztucznie ograniczane to również czyni je mniej transparentnymi. Zmiany wymaga sposób funkcjonowania limitów wyborczych oraz refinansowania kampanii wyborczej. Partie muszą się stać dobrem publicznym, nie prywatnymi stowarzyszeniami o charakterystyce spółki z ograniczoną odpowiedzialnością. Polityk , który doprowadzi do tej zmiany mam mój głos w kolejnych wyborach. To zmiana systemowa dziś na pozór mało istotna, ale w długim terminie najważniejsza od lat.
Trwa ładowanie komentarzy...