O autorze
Polski ekonomista, polityk i przedsiębiorca, Senator VI i VII kadencji(2005-2011).
Przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej. Twórca i akcjonariusz największej w Polsce firmy HR Work Service SA. Notowanej na GPW. Laureat licznych nagród biznesowych Przedsiębiorca Roku, Lider Przedsiębiorczości, Teraz Polska. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, oraz Georgetown University i IESE Business School. Vice Prezydent Pracodawców RP, członek międzynarodowej grupy New Leaders of Tomorrow. Żonaty, ma dwóch synów.

BIG DATA- szansa czy terror?

Każdego dnia zostawiamy setki śladów elektronicznych, zakupy, rozmowy telefoniczne, karty kredytowe, zapisy w karcie pacjenta czy w końcu nasze zainteresowania, pasje i praca zapisane w pamięci serwerów kontrolujących sieć. Na podstawie tych danych możliwe jest stworzenie mapy naszego życia. Osobista mapa zachowań człowieka może być pomocna jak znajomość własnego kodu DNA, ale przy braku odpowiedniej kontroli może stać się złowrogim Wielkim Bratem znanym z Orwellowskiego 1984. Z tą różnicą, że rolę wielkiego brata przejmą rządy i korporacje, w dodatku w deklarowanych najlepszych intencjach.

Do poruszenia tego tematu zmusiły mnie przemyślenia po odczycie znanego profesora Javiera Zamora zajmującego się informatyką i danymi w skali globu. Profesor słynnej biznesowej szkoły w Barcelonie IESE wprowadził nas w świat tzw. Wielkich Danych-BIG DATA . Celowo piszę pozornie zwykłe słowa z dużej litery, te dane są naprawdę objętościowo nie pojęte dla przeciętnego człowieka.



Żyjemy w świecie informacji , pamiętacie modne hasło :”Kto ma informację, ten ma władzę”? . No właśnie, ale co oznacza w dniu dzisiejszym posiadanie informacji? Przykładowo w Polsce w zeszłym roku wydano około 27 tys książek, biorąc pod uwagę czytelnictwo w naszym kraju (finansowo wydawcy w większości mają się źle) to i tak ogromna liczba informacji, której społeczeństwo nie jest w stanie przetworzyć. W USA na ogromnym rynku wydawniczym największa narodowa biblioteka przyjmuje dziennie do swoich zbiorów prawie 11 tys nowych książek. Ta zwana Biblioteką Kongresu Stanów Zjednoczonych instytucja dorobiła się blisko 155 mln egzemplarzy wydawniczych. To ilość wręcz niewyobrażalna. Nie do przeczytania, w dodatku trudna nawet do obejścia. Łączna długość półek na których znajdują się książki to 1300 km.

Ufff straszliwa statystyka. Nie przytaczam jej wyłącznie w celu zbudowania wyobrażenia wielkości zbiorów wielkiego narodu, ale w celu zobrazowania innego równoległego gromadzenia danych. Chcę porównać ilość danych kreowanych przez tą szanowaną instytucję do danych największej na świecie firmy Wal Mart. Lidera sprzedaży detalicznej , światowej korporacji. Pojemność danych znajdujących się w posiadaniu największej światowej biblioteki jest tworzona w tej korporacji w ciągu godziny i to nie jednokrotnie, ale 167 razy więcej. Możecie to sobie wyobrazić? W ciągu zaledwie 60 min tylko jedna porządnie zinformatyzowana firma tworzy 167 razy więcej danych niż Biblioteka Kongresu USA. Przypominam to tylko jedna firma, może i największa na świecie, ale pomyślcie jak dużo danych muszą zostawiać ich klienci, kontrahenci, dostawcy towary, systemy bezpieczeństwa, logistyki finansów i zarządzania ludźmi. To jest skala.

Prawo założyciela Intela Gordona Moora mówi, że moc obliczeniowa komputerów będzie podwajać się co 2 lata. Prawo to ma już ponad 30 lat i nikt nie zdawał sobie wówczas sprawy jak ogromny wpływ na nasze życie będzie miało gromadzenie informacji. Wspomniany wcześniej Orwell w nieodległym czasie za przerażające uważał stworzenie systemu obserwującego wszystkich w ich codziennych zajęciach zawodowych i prywatnych. Nie całe 65 lat później technologiczny postęp zbudował znacznie bardziej precyzyjną maszynę inwigilacji , która różni się jednak sposobem jej wprowadzenia do użytku. Ludzie osobiście z radością i co ważniejsze dobrą wolą oddają się w ręce nowego systemu. W USA 70 %,a w Polsce prawie 35 % posiada smartphony. Telefony komórkowe mają większe wysycenie rynkowe niż populacja w Polsce. Korzystamy z kart kredytowych i Internetu, na drogach śledzą nas kamery systemów bezpieczeństwa i fotoradarów. Uzupełniane o dane z naszych samochodowych i telefonicznych GPS. Każdego dnia pytamy Google o interesujące nas rzeczy i produkty , a na Facebook-u spowiadamy się setkom „przyjaciół” co w danej chwili robimy, jaki mamy nastrój czy kiedy wybieramy się na wakacje. Każda nasza transakcja zakupu informuje o naszej skłonności do wydatków, ulubionych produktach , akceptacji poziomu ceny czy ulubionych miejscach zakupowych. Dane spływają do banków, sklepów, firm informatycznych, rządów i co najgorsze , a możliwe hakerów.

Wielkie Dane to wyzwanie przyszłości, brak regulacji dotyczących ich własności oddaje nas w ręce nieuczciwych graczy. Czy Google ma prawo wiedzieć czego szukam w sieci? Z jednej strony znacznie ułatwia to kolejne wyszukiwanie, z drugiej czy ktoś nie użyje tych danych przeciwko mnie? A co będzie jeżeli moje dane dostaną nieuczciwi ludzie? Mogą korzystając z wiedzy o mojej aktywności dosłownie zniszczyć moje życie, okraść mnie czy po prostu banalnie ośmieszyć tak dla kawału. To są poważne zagrożenia, które skłaniałyby do próby zabronienia zbierania jakichkolwiek danych lub przynajmniej znacznego rozszerzenia definicji danych wrażliwych. Przykładowo czy dane z mojego GPS nie są wrażliwe, skoro może mieć do nich dostęp osoba niepowołana ? Czy firmy mogą śledzić swoich pracowników? A dziś prawie wszystkie to robią. To poważne pytania etyczno-moralne. Dylematy moralne mogą jednak przesłonić ogromne korzyści jakie wynikają z analizy nowo powstałego aktywa . Aktywa potrzebnego zarówno firmom jak i ludziom.

Nie chcąc się trzymać pesymistycznej linii wykorzystania naszych śladów elektronicznych podam kilka pozytywnych przykładów. Gigant rynku informatycznego Google uruchomił program analityczny mający na celu wspomaganie walki z grypą. W jaki sposób ? Okazało się , po przeanalizowaniu miliardów danych wpadających codziennie do listy pytań google, że następuje niezwykła korelacja.

Korelacja pomiędzy liczbą zachorowań na grypę ,a poprzedzającą ja około 7 dni ilością pytań dotyczącą domowych sposobów leczenia grypy. Wykres statystyk zadanych pytań był prawie identyczny jak wykres występowania epidemii w poszczególnych stanach , a ich mama idealnie wręcz pokrywała się odnotowanymi w chwilę późniejszym okresie zgłoszeniami do lekarzy i szpitali. Dzięki analizie danych elektronicznych administracja USA jest w stanie przygotować się na określoną liczbę chorych, zabezpieczając personel leki i opiekę. Brzmi prawie jak sience-fiction, ale to istniejący projekt. Kolejnym przykładem tym razem na poziomie ekonomii jest analiza cen mieszkań,domów i popytu na nie. Dane z ilości osób szukających lokum na kilka miesięcy, przed są wręcz idealnie skorelowane z cenami mieszkań w przyszłych transakcjach. Pomyślcie jak to ważne dla sprzedających i kupujących. Doszło nawet do tego , że firma Google zatrudniła Głównego Ekonomistę Google profesora z Harvardu, który stwierdził, że analiza statystyk danych posiadanych przez tą firmą może mieć rewolucyjne znaczenie dla gospodarki światowej.

Liczne są przykłady wykorzystywania mapy naszych zachowań w biznesie, firmy ubezpieczeniowe proponują urządzenia analizujące nasz styl jazdy. Dla tych spokojniej i lepiej prowadzących oferują zniżki i promocje. Czy nie zastanawiacie się dlaczego Facebook wyświetla reklamy w pełni odpowiadające waszym zainteresowaniom, a trakcie czytania tekstów w sieci dostajecie adwords pasujące do waszych ostatnich wyszukiwań ?

To tylko początek, dane mimo niewyobrażanej wręcz wielkości są wciąż podzielone między różnych właścicieli . Dlatego trudno je połączyć i zbudować pełny obraz elektronicznej mapy człowieka, są jednak firmy, które danymi się wymieniają starając się tworzyć dla nas coraz lepszą ofertę, usprawniając swój proces decyzji i zarządzania. Być może już w krótkim czasie nasza lodówka zapełni się sama ulubionymi produktami, nasz telefon poinformuje nas o koniecznej wizycie lekarskiej, a zaordynowana dieta zostanie wymuszona przez dostawy ze sklepu. Przechodząc koło galerii otrzymamy informacje na temat promocji w naszym ulubionym sklepie , a po przebudzeniu się w zimie wsiądziemy do samochodu który sam bez kierowcy odwiezie nas do codziennego miejsca pracy. Wieczorem obejrzymy ulubione programy informacyjne składające się z informacji politycznych , a sąsiad na tym samym kanale obejrzy wiadomości dotyczące świata i kultury, prowadzone przez tych samych dziennikarzy , lecz pod jego wymagania. Każdy lekarz będzie miał dostęp do historii naszej choroby, ale również do miliardów podobnych przypadków i zastosowanych w nich sposobach leczenia oraz ich skutkach. Statystyka jest królową nauk o ile odbywa się na bardzo dokładnych danych . Danych , których człowiek sam nie był w tanie przeanalizować. Już dziś przecież zawodników w lidze NBA ocenia komputer analizując tysiące ich rzutów, trafień i zachowań. Skoro można ocenić sportowca przy dużej próbie jego pracy , dlaczego nie informatyka czy nauczyciela. W USA już powstał system wspomagający rekrutację informatyków przez analizę ich kodów z setkami innych, które napisali uznawani za dobrych programistów.

Głębsza analiza tematu doprowadza mnie do prostego wniosku. Wielkie Dane – BIG DATA są i będą nieodłącznym elementem naszego życia, musimy nauczyć się wykorzystywać je zgodnie z naszymi potrzebami. Nie wolno iść pod prąd światowego trendu, nie udało się to największym jak choćby Kodak (przy fotografii cyfrowej) czy Sony Music (przy powstaniu Itunes). Jako cywilizacja informacyjna musimy dbać o prawo stanowiące o własności pozostawionych przez nas informacji. Prywatność o którą tak bardzo walczymy jest już historią, co najwyżej możemy dbać o nieupublicznianie naszych osobistych życiowych map. Fakt , że one istnieją jest niezaprzeczalny. Wykorzystajmy nasze dane jako aktywo, które pozwoli światu na kolejny skok do przodu taki jak był spowodowany rewolucją przemysłową, rewolucją transportu czy wreszcie rozwojem telekomunikacji i Internetu. Może historia określi nasz czas okresem rewolucji danych, a stosując oryginalne nazewnictwo BIG DATA REVOLUTION.
Trwa ładowanie komentarzy...