O autorze
Polski ekonomista, polityk i przedsiębiorca, Senator VI i VII kadencji(2005-2011).
Przewodniczący Komisji Gospodarki Narodowej. Twórca i akcjonariusz największej w Polsce firmy HR Work Service SA. Notowanej na GPW. Laureat licznych nagród biznesowych Przedsiębiorca Roku, Lider Przedsiębiorczości, Teraz Polska. Absolwent Uniwersytetu Ekonomicznego we Wrocławiu, oraz Georgetown University i IESE Business School. Vice Prezydent Pracodawców RP, członek międzynarodowej grupy New Leaders of Tomorrow. Żonaty, ma dwóch synów.

Premierze Trzymaj Gardę !!!!

Trwa mecz bokserski, po jednej stronie ringu Donald Holyfield Tusk, po drugiej Tyson Duda. Mecz zacięty wygląda na 12 rundę. Obaj bokserzy już zmęczeni, choć bardziej zmęczona od nich jest cała publiczność . Ile razy można oglądać te same formuły ciosów, zagrania taktyczne i uskoki w bok. Tyson Duda widzi to, czuje nieprzychylność fanów. Ma ostatnią szansę na odgryzienie przeciwnikowi ucha. Zrobimy strajk generalny -mówi. Szkoda tylko, że ciosy dostaje gospodarka, uniki robi opozycja, taniec bokserski rząd, a ucho może stracić polska konkurencyjność.

W tym meczu nokaut jest absolutnie możliwy, problem w tym że padający na deski przeciwnik nie reprezentuje prywatnej kariery sportowej, a najważniejszy element każdego kraju jakim jest rynek pracy. Rynek , którego wpływ na gospodarkę widoczny jest gołym okiem.
Normalnie tego typu walka-spór, powinna odbywać się w cywilizowanych warunkach. Niestety obie strony ten najważniejszy krajowy ring zwany komisją trójstronna stawiały na ostatnim miejscu wzajemnej komunikacji. Szkoda , bo obecność reprezentacji pracodawców zmieniła by ten spór w mniej polityczny. Dziś widać, że planowana na wiele rund merytoryczna debata i walka na argumenty , zamiast walki fair play przypomina próbę kibolskiej ustawki. Strajki, protesty, blokady przejmują rolę dialogu, analizy, logiki i wspólnego dobra. Dla celów wybitnie politycznych „obalimy ten rząd” próbuje poświęcić się i ryzykuje ważne dla każdego funkcjonowanie polskiego systemu ekonomicznego. Dlaczego uważam ten cel za wybitnie polityczny? Odpowiedź jest dość banalna. Propozycje związków zawodowych są po prostu szkodliwe dla gospodarki. Nie wymagane przez pracowników, a populistycznie używane w rozgrywkach z rządem.
Przypomnijmy sobie z czym walczą związki zawodowe. Dziś Przewodniczący Duda stwierdza: „Dopóki Premier nie wycofa z sejmu projektu ustawy o uelastycznieniu kodeksu pracy, nie siądziemy do rozmów” Problem w tym, projekt ten napisany już kilka lat temu, wielokrotnie był związkom prezentowany. W rozmowach kuluarowych komisji trójstronnej związkowcy absolutnie rozumieją powód wprowadzenie takich rozwiązań. Zrozumienie to wynika z obserwacji ich własnych miejsc pracy.
Świat się zmienił, konsumenci mają zróżnicowane wymagania, a trwający od prawie 5 lat burzliwy okres w gospodarce zwiększa niepewność firm co do ich przyszłości. Do tego dochodzą zmiany technologii, które coraz częściej powodują przejście do lamusa wczorajszych hitów sprzedażowych. Tak funkcjonujące rynki wymagają elastyczności kosztowej. Firma prawidłowo zarządzana wymaga tej elastyczności w każdym niemal obszarze, a już na pewno w sferze zatrudnienia. Proponowana przez rząd zmiana to tylko podanie pomocnej dłoni polskiej gospodarce, jej konkurencyjności i przyszłości. Jeżeli koledzy ze związków tego nie zauważyli, to przypominam jakiej wielkości wzrost gospodarczy szykuje się na koniec tego roku i zachęcam do czytania artykułów w mediach, które słowo spowolnienie odmieniły już przez wszystkie przypadki.
Powiedzmy sobie jasno, nie stać nas na brak zmian. Inflacja w wysokości 1,5% wobec 1 % wzrostu PKB oznacza de facto jego spadek. Gospodarka potrzebuje jasnego impulsu i zmian deregulacyjnych. Powiem nawet więcej, sądzę że w tym zakresie rząd wciąż robi za mało. Związki mogą tego nie zauważać , ale mimo paru małych gestów , które wciąż nie są w Polsce prawem ,rząd wyraźnie zwiększa nacisk na firmy w sferze fiskalnej . Do Pracodawców RP wpływa coraz więcej sygnałów o zaostrzeniu windykacji podatkowej , która spowodowana jest niższymi wpływami do budżetu. Firmy MSP nie mogą pozwolić sobie na bardzo popularne dotychczas finansowanie się własnymi podatkami ( np. 2 tygodniowe opóźnienie płatności i wpłata podatku wraz z odsetkami dużo wyższymi niż bankowe ) ze względu na komorników skarbowych, którzy pojawiają się na ich kontach już 2 dni po upływie terminu płatności. Firmy zmagają się więc nie tylko z brakiem elastyczności pracy, ale również problemami kapitału obrotowego.
To czy w Polsce będzie 25 % bezrobocie jak w Hiszpanii czy 4 % jak w Niemczech zależy od nas. Sami kształtujemy naszą konkurencyjność i wydolność systemu gospodarczego. Polscy pracodawcy mimo ogromnego postępu i rozwoju kapitałowego wciąż muszą walczyć z potęgami starej Europy. Do walki potrzebne są narzędzia. Elastyczny rynek pracy, mniejszy fiskalizm państwa, strategiczne finansowanie i wsparcie innowacyjności. Jeżeli w te sfery wpychać się będzie polityka i nie daj Bóg logika związkowa wygra przekonamy o skutkach boleśnie nie tylko w najbliższej dekadzie. Będziemy obserwować kolejne tysiące ludzi szukających szczęścia za granicą. Ludzi , którzy raczej nie wrócą bo nie będzie dla nich żadnej sensownej oferty.
Zdumiewa również milczenie opozycji , która nie ma złej historii w trosce o gospodarkę. W końcu to za rządów PiS obniżono składki zdrowotne , a za czasów SLD podatek CIT do 19 %. Wydaje się ,iż mimo zrozumienia szkodliwości rozwiązań proponowanych przez związki opozycji na rękę jest generowany w ten sposób konflikt. Prawdziwym sprawdzianem dobrej woli będzie głosowanie tych zmian. Gospodarcza przyszłość Polski nie powinna być sferą konfliktu , a wspólnego działania. Tego wymaga odwaga polityczna i obywatelska każdego posła i senatora.
Kolejna rundy zaciekłych ataków na rząd trwa. Problem w tym gdzie padają ciosy. Populistyczne nazywanie elastyczności i konkurencyjności „śmieciowym” rozwiązaniem tworzy wśród Polaków wrażenie, że zmiana ma być na gorsze. Tymczasem ta zmiana ma pozwolić firmom na większe możliwości działania, przeniesienie produkcji z innych krajów, lepsze zyski i większe inwestycje, a w skutek tego spadek bezrobocia, wzrost płac i PKB. Banalnie prosta matematyka finansowa. Z tego wynika jeden wniosek.



Premierze Tusku trzymaj gardę.
Trwa ładowanie komentarzy...