Nie będę się więc obrażał za komentarz dotyczący naszej narodowej słabości polegającej na rzucaniu kawalerii uzbrojonej w szabelki na czołgi . Pewnie dlatego, że wygłaszający takie tezy musi mieć w sobie typowego amerykańskiego kowboja, Chucka Norrisa ekonomii, który trzaśnie nawet drzwiami obrotowymi jak trzeba. Nie będę również próbował konkurować z tak wielkim umysłem ekonomicznym choć przypomnę o różnych opiniach dotyczących kwestii euro oraz możliwości i ograniczeń gospodarki, które wspólna waluta nakłada i daje. Jeden z najsłynniejszych światowych ekonomistów stwierdził kiedyś, że główną zaletą ekonomii jest to że daje pracę ekonomistom. Trudno się z nim nie zgodzić, podobnie jak w fizyce i w tej nauce nie udało się stworzyć jednej powszechnej teorii wszystkiego , a zmieniające się społeczeństwa, rynki i technologie w dalszym ciągu nie pozwalają na pełne zrozumienie i łatwe sterowanie gospodarką światową czy nawet krajową. Gdyby tak było , czy nie mielibyśmy kryzysy?
Podejmując jednak głos w sprawie wprowadzenia Euro w Polsce mogę wypowiedzieć tylko moje zdanie. Zdanie przedsiębiorcy i akcjonariusza największej w swojej branży firmy usługowej. Dla przypomnienia to właśnie usługi dają zatrudnienie ponad 8 mln ludzi i odpowiadają za 57 % PKB.
Ja jestem ZA!!!!
Dlaczego ??? Z oburzeniem zapyta słynny noblista. Odpowiem dość prosto: Jak każdy prosty przedsiębiorca liczę kasę . Dlaczego muszę jako firma płacić dwukrotnie większe koszty kredytu, czemu pracując za granicą ponoszę koszty wymiany, różnic kursowych i braku przewidywalności zysku z tym związany. Czemu moi zagraniczni konkurenci mają tańsze obligacje łatwiejszy dostęp do kapitału, moi pracownicy oddelegowani za granicę muszą oddawać część ciężko zarobionych pieniędzy na koszty finansowe? Jestem ekonomistą i rozumiem argumenty wartości waluty i jej znaczenia dla konkurencyjności gospodarki. Ale jako przedsiębiorca z kraju, w którym kapitał, kredyt i gotówka są nadal luksusem dostępnym niewielu myślę, że nie musimy jak Hiszpanie zbudować z kapitału bańkę nieruchomościową czy jak Grecy rozdać go coraz większej rzeszy urzędników. Polacy może i mają ułańską fantazję tyle, że dziś nie służy ona do rzucania się z szabelką na czołg.
Dziś ta fantazja nazywa się przedsiębiorczością drodzy kowboje z Ameryki. Przedsiębiorczością , która wy chwalicie się przed całym światem.
Przedsiębiorczość ma jednak swoje wymagania, to dostęp kapitału jego cena i wielkość. Wierzę w nas i założę się , euro w Polsce da nam więcej możliwości niż zagrożeń. Pozwoli na konkurowanie z firmami z Europy przy podobnych warunkach kapitałowych, a KAPITAŁ w kraju który jeszcze 20 lat miał komunistyczną gospodarkę jest kluczowy. Pewnie trudno to zrozumieć mając walutę światową, którą jest dolar i zerowe stopy procentowe. Zachęcam jednak do większej wiary w polskich przedsiębiorców, naszą lekką kawalerię gospodarki.
