Dlaczego niby podatnik europejski miałby dokładać do lokaty rosyjskiego inwestora? Jeżeli Rosja oczekuje sprawiedliwego traktowania, powinna na partnerskich warunkach włączyć się w pomoc Cyprowi. Rachunek jest prosty: dokładacie tyle ile macie w bilansie lokat i depozytów. Jeżeli prawdziwe są szacunki mówiące o prawie 30 mld euro czyli prawie 40 % wszystkich ulokowanych na Cyprze pieniędzy, Rosja powinna dorzucić swoją część finansowania, czyli dokładnie wymagane przez UE 6 mld euro.
Pokrzykiwania rządu Rosji o zamachu na własność i prywatne pieniądze są absurdalne. W końcu to właściciele kont cypryjskich podejmowali decyzji o trzymaniu pieniędzy w bankach, które to banki inwestowały je w greckie obligacje. Oczywiście te były najwyżej oprocentowane na europejskim rynku. Rozumiem, że jak Kali zarabiać duże pieniądze na kłopotach innych, to bardzo dobrze. Jak Kali tracić pieniądze na swoich, to jest to łamanie wszelkich cywilizowanych zasad.
Banki cypryjskie prowadziły własną politykę inwestycyjną, prawdopodobnie wymuszaną przez rosyjskich klientów nieprzyzwyczajonych do niskiego oprocentowania depozytów. Inflacja w Rosji, a za tym stopy procentowe i oprocentowanie lokat są znaczenie wyższe niż w Europie.
Za złe decyzje inwestycyjne musi odpowiadać inwestor. Gdyby nie fakt, że cały kraj należący do UE może przy tym ucierpieć, pewnie władze europejskie nie zajmowały by się tematem w ogóle. Z drugiej strony, analizując sytuację z dzisiejszej perspektywy, mogę jednak powtórzyć za prezydentem Cypru: wszystkie błędy jakie mogły być popełnione, zostały popełnione. I to nie przez Cypr , ale przedstawicieli Unii.
Niezrozumiałe są dla mnie powody, dla których pozwolono na wyciek informacji o pomyśle opodatkowania lokat poniżej 100 tys euro, które w UE obejmuje gwarancją. To naruszyło poczucie bezpieczeństwa nie tylko Cypryjczyków. Takich błędów być nie powinno. W sprawie Cypru UE powinna zaprosić do stołu wszystkich interesantów - Rosję, Cypr, banki i ostatecznie znaleźć wspólne rozwiązanie.
Brak tej współpracy może zakończyć finansowe życie wyspy i spowodować jej upadek ekonomiczny. Rynki zniosą wszystko. Nie wytrzymają tylko jednego braku przewidywalności. Przypadek Cypru jasno pokazuje, że wprowadzone po 2009 roku mechanizmy kontroli banków i instytucji finansowych w UE nie działają. Przypadek Islandii nie nauczył nas niczego. Jeżeli nie chcemy żeby nasza cypryjska Meduza zamieniła się w Hydrę , której łeb odrasta po każdorazowym ucięciu, czas na poważne zmiany w systemie zarządzania finansami UE. Czas na wspólną politykę bankową i poważniejszą kontrolę rynków . W innym przypadku jedynym skamieniałym od patrzenia w oczy cypryjskiej meduzy bytem, będzie europejska gospodarka.
Gospodarka, która jak głaz nie ruszy się z miejsca przez kolejne 10 straconych lat.
